środa, 22 lipca 2015

Rozdział 4: Biały Królik.


*Sally*
 Marzyłam o tym, by spać. W końcu się udało. Tuż po obiedzie udałam się do swojej nowej sypialni i wskoczyłam pod kołdrę. Było mi tak dobrze.. To było zupełnie coś innego niż szpitalne łóżko. Wszystko zdawało się bardziej miękkie, przyjazne, nie idealnie białe i czyste. Bez żadnej perfekcji, tak jak z ludźmi. Przespałam kilka godzin, czułam się tak słodko. Przez sen nie dręczyły mnie żadne problemy, nie miałam zmartwień. Siedziałam w swojej Krainie Czarów. Z nią. Okazało się to dobrą odskocznią od dziwacznej rzeczywistości.
Otworzyłam oczy, ujrzałam pokój. Wysunęłam rękę i zaczęłam wodzić nią po szafce w poszukiwaniu zegarka. W końcu na coś natrafiłam. Powoli się podniosłam i przyjrzałam się wskazówkom. Wystraszyłam się, gdy dostrzegłam, że jest 20:30. Zaklęłam pod nosem i szybko zerwałam się na równe nogi. Wypadłam z pokoju jak burza, potrącając przy tym Christian' a. Nie zawracałam sobie nawet głowy przeprosinami. Biegałam i zbiegałam po schodach, aż w końcu odnalazłam Juliet. Czytała jakieś babskie pismo i w dupie miała, że już prawie 21. Potrząsnęłam nią i wrzasnęłam jej do ucha:
- Juliet, czas! Randka!
Nie śpiesząc się, spojrzała na telefon.
- Faktycznie! Ojej, muszę cię przygotować! Cholercia!
Wywróciłam oczami. ,,No nareszcie!"
- Siadaj, zaraz przyniosę kosmetyki!
Po chwili siedziałam już na brzegu kanapy, a Simms co chwila okładała mnie po twarzy jakimś wymyślnym pędzlem. A makijażu nie żałowała, widocznie wymagałam wielu poprawek. Oczywiście zapewniała mnie, że bardzo się starała, jest profesjonalistką i bla bla bla, wyszło super. Teraz jednak nie miałam czasu, by zamartwiać się szczegółami. Po chwili moje włosy również zostały upięte, a fryzura utrwalona, by tapir wytrwał całą noc. Jeszcze później miałam już na sobie małą czarną i bardzo skąpe majtki. No i oczywiście wysokie obcasy.
- O cholera!- krzyknęła nagle przyjaciółka.- Jest już 21! Trochę się spóźnisz! Zaraz poszukam lusterka, gdzie ono mogło być..
- Już nieważne - przerwałam.- Teraz muszę lecieć!
Byłam zbyt zdenerwowana i podekscytowana jednocześnie, by tak się spóźnić i zaprzepaścić szansę. Najwyżej znajdę jakieś lustro w klubie..
Porwałam wszystkie potrzebne rzeczy i już po chwili siedziałam w samochodzie. Nie mogłam usiedzieć na miejscu, wierciłam się i klęłam w myślach. Czemu nie nastawiłam budzika, no czemu? Zamiast się przypilnować, znów bujałam w obłokach. To się stawało nudne.
Zastanawiałam się, czy dziś dostanę ten ostatni element układanki, czy tylko się ośmieszę. Właściwie to stawiałam na to drugie, ale warto było chociaż spróbować. Nigdy nie byłam na randce, ale co tam.. Przecież to nic nie kosztuje, no nie?
W końcu dojechałyśmy pod ów klub, na szczęście Juliet znała drogę na pamięć, bo nie zdążyłam go sprawdzić. I.. zrobiło mi się niedobrze. Jednak mogłam go wygooglować. Tłoczyli się przed nim pijani i zjarani ludzie, wykrzykiwali coś dziwnego, darli się, śpiewali. Zastanawiałam się, czy to nie pomyłka, ale nad ich głowami widniał wielki, świecący szyld ,,Panther Bow". Czy to na serio było to miejsce ,,idealne na randki"? Jeśli tak, to dziwny jest ten świat...
- No idź, baw się dobrze!- rzuciła Simms.
Wzięłam głęboki oddech, otworzyłam drzwi i wyszłam na zewnątrz. Teraz zwykły klub wydawał się być domem strachów. Myślałam nawet nad zwianiem, ale samochód już odjechał. Zostałam zostawiona sama na pastwę losu. Musiałam samotnie stawić czoła niebezpieczeństwu.
Ruszyłam chwiejnym krokiem (i ze strachu i z powodu obcasów) do wejścia. Gdy przeszłam przez drzwi, szczęka mi opadła. ,,Co ja tu kurwa robię?"
Dyskotekowa muzyka, niemal całkowicie nagie tancerki, jeszcze więcej ludzi, zapach potu, wódki i dymu papierosowego, mnóstwo różowych świateł, napaleni kolesie, prostytutki, striptizerki. No pięknie..
Teraz to już na serio chciałam wyjść, ale zostałam pchnięta na środek parkietu, a potem nie mogłam już znaleźć wzrokiem wyjścia. Utknęłam tu na dobre. Liczyłam na to, że znajdę Andy' ego i z nim poczuję się choć trochę raźniej. A jeśli jemu się tu spodoba, to chyba się załamię.. Zaczęłam przedzierać się przez tych wszystkich pijaków, brakowało mi tchu, myślałam, że się uduszę. Ale na całe szczęście dostrzegłam kogoś przy barze.. Kogoś znajomego, ubranego na czarno.. Niestety dzieliła mnie od niego jeszcze długa droga..

*Andy*
Piłem drinka za drinkiem, wypaliłem prawie całą paczkę szlugów, nie wiedziałem, ile jeszcze będzie mi dane przeczekać. Ta dziewczyna zaczynała mi działać na nerwy, spóźniała się już pół godziny. Nie złościłbym się tak bardzo, gdybym nie musiał czekać w klubie. To było najgorsze miejsce, jakie mogliśmy wybrać. Pierdolony Ashley.. Moje uszy atakowała niesamowicie głośna, jebutna dyskotekowa muzyka, co chwila ktoś na mnie wpadał, na rurach wiły się skąpo odziane dziwki, które wyglądały jak pewna Megan, której oczywiście nienawidziłem..
Wściekłość we mnie narastała, niech ona się nade mną zlituje..
Nagle zaczęła zbliżać się do mnie jakaś obca baba, najpewniej jedna z prostytutek. Miała brwi jak odrysowane od szklanki, brązową tapetę i co najmniej 5 kilo makijażu. Włosy niemal kłuły w oczy, tyle wylała na nie nabłyszczacza. Do tego była ubrana w czarną sukienkę z cekinami, która sięgała jej mniej więcej do kości biodrowej, mogłem dostrzec stringi. Chodziła na piętnastocentymetrowych szpilkach. Uosobienie obrzydliwości, czy ona miała w domu lustro? Gardziłem takimi typami. Najchętniej pozbyłbym się ich na dobre.
Ale potem stało się coś dziwnego, co uświadomiło mi, z kim tak naprawdę mam do czynienia:
- Hej, kociaczku, sorki za spóźnienie - powiedziała udawanie słodkim tonem i usiadła obok mnie.
Kurwa, jeśli to jest Sally to ja jestem James Dean. Ale jeśli to prawda to..
Nie, to nie Lynn. To jakieś monstrum, z którym przez pomyłkę się umówiłem.
Zaśmiałem się z pogardą.
- Co cię tak śmieszy, kochanie?- zapytała już mniej pewnie.
- Ty - spojrzałem na nią z politowaniem. Widocznie nie zrozumiała, o co mi chodzi:
- Och, to u mnie normalne! Ma się rozumieć, ma się to poczucie humoru!- paplała. Naprawdę było mi jej żal, ale nie chciała słuchać, ciągle nawijała i to coraz głupiej.- To dlatego wszyscy chłopcy się do mnie zlatywali, w końcu mówią, że jestem taka sexy - ,,No co ty nie powiesz, idiotko?"- Ponoć jestem specjalistką w randkach. Wiesz, działam na chłopaków, oni takie lubią.
,,W każdym razie ja nie, wypierdalaj!" I chyba inni też nie, no chyba, że pan Purdy.. Właśnie, to było oczywiste, czemu poprosiłem o radę jego? Szykowałem już dla niego scenariusz wpierdolu.
- Ale ty też jesteś niezłe ciacho, pewnie inne do ciebie lgną. Ale zapewniam cię, nie dadzą ci tego, co mogę oferować ci ja..- pokazała ohydny gest palcami i polizała wargę.
To przedstawienie zrobiło się tak cholernie chore.. Już nie wiedziałem, co o tym wszystkim sądzić. Postanowiłem się nie odzywać i tylko słuchałem jej trajkotu. Zaczęła opowiadać o tym, jak to płeć przeciwna ją ubóstwia. Coraz bardziej chciało mi się walnąć facepalm. Widocznie wszystkie kobiety, który spotkałem w życiu były takie same.. Wyjątkiem pozostawała Lynn. Ale Sally nią nie była, zachowywała się raczej jak Megan.
- Czemu tak zamilkłeś, misiu? Onieśmielam cię?- zapytała.
- W pewnym sensie - powiedziałem ostrożnie, ale nie dała mi skończyć:
- Och, nie wstydź się, to nic złego! Nie bój się mnie! - Po tych słowach się do mnie przysunęła i chwyciła moją dłoń. Jej ręce były zimne jak lód i się trzęsły. Widocznie trudno jej było udawać.
- Nie za blisko jak na pierwszą randkę?- miałem wątpliwości,
- Z daleko..
Chciałem już tylko od niej uciec, wyrwać się, zapomnieć o niej. Tak bardzo się pomyliłem.. Ale ona nie dawała za wygraną:
- Coś ty taki mało rozmowny? Nie lubisz rozmawiać?- tym razem w jej głosie wyczułem nutkę irytacji. Może też chciała się czegoś dowiedzieć? Ale jest sposób był żałosny, powinna sama się tego domyślić.
Nie odpowiedziałem. Zmarszczyła brwi, a następnie wypowiedziała najgłupsze słowa, jakie w życiu słyszałem:
- A może przejdziemy od słów do czynów? No wiesz.. Pójdziemy do łóżka.
Jej dłoń niebezpiecznie zbliżyła się do moich spodni, konkretnie do rozporka. Nie mogłem dłużej czekać. Zerwałem się z miejsca i chwyciłem ją z całej siły za nadgarstki, aż pisnęła. Potem odepchnąłem ją tak daleko, jak to tylko możliwe.
- Pieprz się!- krzyknąłem i już chciałem uciec, ale ku mojemu zdziwieniu dziewczyna się otrząsnęła.
- Ja.. Jak to?- zdziwiła się, już normalnym tonem. Gwałtownie posmutniała, teraz była już bardziej podobna do siebie.
Pokręciłem głową i ponownie się zaśmiałem. Nic już do siebie nie pasowało. Jak taka delikatna, wrażliwa dziewczyna mogła zamienić się w typową kurwę? Co jej strzeliło d głowy, skąd taki pomysł? Czy ktoś jej tak poradził? Ale kto byłby tak podły?..
Chyba że..
- No co cię tak śmieszy?!- niemal się nie rozpłakała, głos jej się załamywał.
Zbliżyłem się do niej i zacząłem przesłuchanie:
- Kto cię tak odstawił?
Przez chwilę wahała się, czy odpowiedzieć, ale po chwili zdradziła swój sekret:
- Juliet.
No i wszystko stało się jasne, tak jak myślałem. Juliet była zazdrosna, więc postanowiła okłamać nic nie wiedzącą o życiu przeciwniczkę i zrobiła z niej potwora. Chciała ją po prostu ośmieszyć i zniechęcić mnie. Żeby potem się do mnie dobrać..
W pewnym sensie ulżyło mi, że nowa nie jest jednak głupia z własnej woli. Czyli nie wszystko stracone, może jest powiązana z Lynn? Mogłem się tego dowiedzieć, o ile mi nie ucieknie..
- A przeglądałaś się w lustrze? Pytałaś chociaż kogoś innego o zdanie, jak się prezentujesz?- kontynuowałem.
Znów zgadłem- pokiwała przecząco głową.
- Nie..
Westchnąłem i jak najspokojniej wyjaśniłem:
- No to zostałaś zrobiona w konia!
- O czym ty gadasz? Juliet jest z tobą blisko, mówiła, że faceci takich lubią i ty też.. Przecież razem chodziliście, ona cię zna i.. O Boże..- przerwała i zasłoniła usta ręką. Widocznie zrozumiała, o czym mówię.
- Rozumiesz już? A teraz chodź do łazienki, zobaczysz, co ta wiedźma z tobą zrobiła..

*Sally*
Przedarliśmy się przez dziki tłum ludzi i w końcu dotarliśmy do drzwi z napisem WC. Byłam przerażona tym, co właśnie zrozumiałam. Oszukała mnie, podstępna suka, chciała mnie upokorzyć. Aż bałam się dowiedzieć, jak bardzo..
Wrota się otworzyły, a my wpadliśmy do pomieszczenia, szczelnie się zamykając. Odetchnęliśmy. Nie śmierdziało tu już tak bardzo alkoholem i papierosami, może bardziej rzygami i odchodami, ale dało się znieść. Teraz wszystko zdawało się znośne. Naprawdę to było lepsze od tłumu spoconych, nienormalnych ludzi. No i cisza, nie disco.
Ale najgorsze dopiero mnie czekało.
- Choć do lustra, zaraz zrozumiesz, o czym mówię - Andy pociągnął mnie za rękę.
Wzięłam głęboki oddech, podniosłam głowę i.. zaczęłam gwałtownie drżeć targana emocjami. Co ta kurwa ze mną zrobiła? Wyglądałam jak typowa pusta lala- kilogramy tapety, lśniące niebieskie cienie, zbyt jasna, różowa szminka i cholernie polakierowane włosy. No i oczywiście outfit, który sam mówił ,,jestem dziwką, poruchaj mnie!".
Po moim policzku spłynęła łza.
Jakby tego było mało zachowywałam się jak panienka lekkich obyczajów, chociaż sama tego nie chciałam. Oszukiwałam samą siebie. Nawet dziecko by tak nie zrobiło..
Miałam ochotę skulić się w kłębek i płakać.
Czemu zaufałam Juliet, czemu nie posłuchałam głosu rozsądku? Przecież to było takie oczywiste, a moja naiwność znów dała o sobie znaki.. I udało się Simms- zrobiłam z siebie idiotkę, tak jak zapewne chciała. Była zazdrosna. Ale czemu nie mogła mi po prostu powiedzieć bym trzymała się z daleka?
Ponownie zalałam się łzami, tym razem już histeryzowałam.
- Jestem głupia, jestem kretynką, a ona to wykorzystała!- szlochałam.
Andy stał tylko nade mną i ciężko wzdychał. Starał się chyba mnie jakoś pocieszyć, ale jego słowa do mnie nie docierały. Był dla mnie ważny na swój sposób, ale nie chciało mi się znów słuchać tych kłamstw, że nie, że nie postąpiłam lekkomyślnie. Przecież wszyscy tak mówili,
Ale po raz kolejny tego dnia przeżyłam szok. Ten facet właśnie dał mi po mordzie..

*Andy*
Tak, przyłożyłem jej, nie mogłem się powstrzymać. To był chyba jedyny sposób, by wyrwać ją z histerii, bo momentalnie się ocknęła. Spojrzała na mnie, marszcząc swoje ,,szklankowe" brwi.
- Co ty robisz?!- oburzyła się. Wzruszyłem ramionami.- Właśnie zrobiłam z siebie pośmiewisko,a  ty zamiast mnie pocieszyć, walisz mnie po mordzie? Psychopata jesteś, czy co?!
- To nie w moim stylu być miłym.. A poza tym.. Inaczej byś nie posłuchała!
- Może i nie, ale.. Ale byłeś miły.. Wczoraj, dziś rano.. Udawałeś?..
Nie wiedziałem, co powiedzieć, bo przecież to była prawda. Ale gdyby dowiedziała się o innych kłamstwach... No trudno, lepiej jej powiedzieć, bo potem będzie jeszcze gorzej. Nie chciałem tego wszystkiego zbytnio poplątać i tak to wszystko było zdrowo popieprzone.
- Tak, kłamałem. Ale marny ze mnie aktor i chyba zbyt się pospieszyłem..
- Jak śmiesz! Ile jeszcze tych kłamstw, no ile?! To wszystko jest chore, teraz jestem okłamana, ośmieszona i brzydka!
Niestety znów zaniosła się płaczem. Wywróciłem oczami.
- Sama widzisz, nie da się z tobą normalnie porozmawiać!
- Z TOBĄ TEŻ, PALANCIE!- odwarknęła.
- Kurwa mać, uspokój się, dziewczyno..- wkurzyłem się.- Ludzie mają znacznie większe problemy niż jebany makijażyk i ohydna sukienka! Ja pierdolę, jesteś taka jak wszystkie laski, wszystkie jesteście pojebane! Przeliczyłem się! Jesteś pierdoloną pierdołą!
Potem, żeby sobie ulżyć, kopnąłem w drzwi jednej kabiny i odpaliłem następnego szluga.

*Sally*
Miał rację.. Zachowywałam się zwyczajnie głupio, tak postępując. Płacz i tak w niczym by nie pomógł. Byłabym tylko bardziej przygnębiona. Z moim szczęściem może nawet byłby to wstęp do depresji.
Potrzebowałam teraz czyjegoś wsparcia. Wsparcie Andy' ego było dość wściekłe i niemiłe, ale lepsze to niż nic. On przynajmniej przyznał się do błędu.
Stanęłam i starałam się opanować. Miałam szansę, by z nim pogadać, nie mogłam tego zmarnować, gdy to było tak blisko.
Potem poprosiłam:
- No dalej, zrób to jeszcze raz. Uderz mnie.
Zdziwił się trochę, ale nie zaprotestował. Zaciągnął się, a potem oberwałam drugi raz, policzek piekł, ale poczułam się lepiej.
Opanowałam rozpacz, zdobyłam się nawet na krótkie ,,Dzięki". Potem wzięłam głęboki oddech i po prostu przysiadłam nieco wkurzona na kancie umywalki. W końcu czarnowłosy przerwał ciszę:
- Sory, jeśli zareagowałem za ostro jak dla ciebie, ale jak już pewnie zauważyłaś, taki jestem. Lubię okazywać agresję - powiedział.- Wkurzyłaś mnie.
,,Och, jak uroczo! To może wpierdolisz Simms?"
- No dobra, ale jeśli według ciebie ja jestem wkurzająca i ogólnie kobiety, to po co zaprosiłeś mnie na randkę?
Zamilkł na chwilę, jakby coś w sobie dusił, ale po chwili odparł:
- To skomplikowane.. Długa historia. Nie sądzę, żeby toaleta była dobrym miejscem na dyskusję. Cały ten klub jest ostro pojebany. Chodźmy na spacer.
- Po ciemku?- zdziwiłam się.
- A co, boisz się, dziewczynko?- zażartował ponuro.
- Nie, oczywiście, że nie - skłamałam. Bałam się ciemności od 6 lat, ale chciał mi opowiedzieć swoją historię, więc byłam zdolna do poświęcenia.- Ale najpierw zmyję ten makijaż..
Podstawiłam twarz pod umywalkę, a Andy przyniósł papier toaletowy. Trudno było usunąć ten cały ,,beton", ale po naprawdę długim czasie się udało. Uśmiechnęłam się na widok czystej, bladej buzi.
- O niebo lepiej.
Usiłowałam też rozsupłać wcześniej tapirowane i polakierowane milion razy włosy, ale mi się nie udało.
- Cholera!- wściekłam się.
- Obetniesz, co za problem?- jakby nigdy nic rzucił chłopak. Ten to nie rozumiał kobiet..
- A tobie nie szkoda by było obciąć włosów na krótko? A jakbyś stracił je wszystkie? Nie przejąłbyś się?- dopytywałam.
- Ani trochę, chodziłbym łysy, co w tym niezwykłego?
,,Ta, jasne"
Zdjęłam też szpilki, wolałam wracać na bosaka. Zostawiłam je w koszu na śmieci.
W końcu opuściliśmy okropną placówkę i znaleźliśmy się na ulicy. Nie zabawiliśmy zbyt długo, była dopiero 22:30.
- Gdzie idziemy?- zapytałam.
- Gdzie nas nogi poniosą!- oznajmił starszy.
Przeszliśmy kilkaset metrów w milczeniu, aż dotarliśmy do parku. Tam zwolniliśmy kroku, a nowy ,,kumpel" zabrał głos. Rozpoczął się czas zwierzeń i wyznań.
- A więc czemu cię zaprosiłem? To dość skomplikowane.. Możesz poczuć się oszukana, czy coś, ale nie miałem złych zamiarów. Mam świadomość, że możesz żywić do mnie jakieś uczucia, ale ja ich nie odwzajemniam..
- Oczywiście, że nie!- przerwałam oburzona. Uspokoiłam się.- Zaraz ci wyjaśnię, ale mów dalej..
- Chciałem dowiedzieć się o tobie jak najwięcej, dlatego planowałam cię w sobie rozkochać. Bo wiesz.. bardzo mnie intrygujesz i jesteś bliźniaczo podobna do pewnej ważnej dla mnie osoby. Osoby, która jest, a raczej była - w tym miejscu przełknął ślinę - dla mnie bardzo ważna.
Zatrzymałam się na chwilę. A niby taki skurwiel.. Tymczasem okazało się, że mamy tyle wspólnego ze sobą. Może mogłam go nawet polubić? W gruncie rzeczy nie był aż taki zły, mielibyśmy o czym porozmawiać. Teraz wolałam go stokroć bardziej od wszystkich dziewczyn.
Ale ciekawa, kim była ta osoba. I co się z nią stało? Czemu już jej nie było? I czy naprawdę byłam do niej podobna? Tylko dlaczego?
- Co się stało z tą osobą?
Czarnowłosy westchnął smutno, nie był w stanie wydusić z siebie słowa. Widać było, że przypomniałam mu o czymś okropnym. Pośpiesznie wyciągnął z kieszeni spodni szlugi i odpalił kolejnego, hamując łzy.
- Jeśli naprawdę musisz wiedzieć, to popełniła samobójstwo - wycedził twardo.
- O..- poczułam się głupio, że o to spytałam. Przyszło mi roztrząsać prywatne sprawy praktycznie obcej mi osoby. Idealnie.
Czyli nie był skurwysynem bez powodu. Cierpiał. Nie wiedział jak to rozładować i wyżywał się na innych. Ale czy to był jedyny powód? Może było ich więcej, przecież jedno wydarzenie nie byłoby w stanie tak zrujnować atmosfery w jego domu. Jak na razie zdobyłam sporo informacji, ale to mi nie wystarczyło. To nie był ostatni element układanki. Było ich więcej. Ale jak je zdobyć? Czekać, czy pytać innych? A może dowiedzieć się o nim czegoś z gazet, przecież był sławny? Black Veil Brides, mogłam sprawdzić..
- No dobra, a teraz twoja historia - przerwał moje rozmyślenia.
Przygryzłam wargę i też mało się nie rozpłakałam. Wszystko do mnie wróciło, te okropne, krwawe obrazy. I ta postać, która prześladowała mnie do dzisiaj.
- Moja historia..- zaczęłam. To nie było takie łatwe. Tym razem ja musiałam trochę go okłamać.

*Andy*
Wydawała się onieśmielona. Właśnie opowiedziałem jej bardzo krótki fragment najsmutniejszej historii tego świata. Byłem ciekawy, czy ona zdoła to przebić.
- Moja historia..- powtórzyła. Teraz to ona zdawała się pękać.
To było niesamowite jak teraz się zmieniła. Znów była delikatną, kruchą dziewczyną, była jak szyba, mogłem ją stłuc i wszystko zepsuć. Nie dowiedziałbym się wtedy. Ale jedno wiedziałem: to nie Lynn, ale to ktoś niezwykły.
- Też miałam kogoś takiego. Była mi bardzo, ale to bardzo bliska. Ale umarła. Tylko, że ją zamordowano. Bardzo brutalnie zresztą. Nie zasługiwała na to, choć sama się w to wplątała. Ale miała pecha, tak jak ja. To było dawno temu, ale pociągnęło za sobą wiele konsekwencji. I teraz ,w wieku osiemnastu lat zaczynam nowe życie. I myślałam, że może jesteś taki jak ja. I się nie myliłam, chociaż częściowo - skończyła, pociągając nosem.
- To bardzo.. smutne, bardzo mi przykro - zmusiłem się tylko do tego, ale tak naprawdę byłem całkowicie pochłonięty tą sprawą. Nareszcie ktoś, kto mógł mnie zrozumieć.. Może mogłem w niej znaleźć przyjaciółkę?
- Ale nie mówmy już o takich smutnych rzeczach - wtrąciła.- Masz zespół, opowiedz mi o sobie i o swoich kumplach.
Westchnąłem i zaśmiałem się pusto.
- O tej bandzie skurwieli? No dobra..
I zacząłem nawijać o tym, jak się kłócimy, jak ich nie lubię, o naszej nowej płycie, o życiu w trasie. Słuchała zafascynowana. Wtrąciłem jej, że jestem z Cincinnati.
- Ja też..- powiedziała niepewnie.- Ale już tam nie wrócę.- dodała po chwili.
I tak rozmowa potoczyła się swoim torem. Muszę przyznać, że nawet polubiłem tę nową. Nie zauważyłem nawet, gdy dotarliśmy do domu.
- A co z Juliet?- zdenerwowała się Sally, gdy już miałem otwierać drzwi.
- Pogadam z nią - stwierdziłem. Nie miałem na to najmniejszej ochoty, ale trudno.
- Dzięki.
Po chwili dziewczyna udała się na górę do swojego pokoju, a ja musiałem odszukać Simms. Znalazłem ją na kanapie w salonie. O dziwo czekała, pewnie spodziewała się, że od razu wpadnę w jej ramiona. Oj, zdziwi się.
- I jak randka?- zapytała z podłym uśmieszkiem, gdy stanąłem w drzwiach.- Mała dziwka, no nie?
Zaczęła się do mnie zbliżać, kręcąc dupą, ale to zignorowałem.
- Bez owijania w bawełnę.. Po co ci inne kobiety, masz mnie..
Już zamierzała mnie pocałować, ale ja tylko złapałem ją agresywnie za nadgarstki. Wlepiłem w nią bezlitosne spojrzenie. Tego się nie spodziewała.
- Bez owijania w bawełnę.. Posłuchaj, pizdo - zacząłem, akcentując ostatnie słowo. Tak jak się spodziewałem, zaskoczyłem ją.- Miarka się przebrała, kurwa, nie kocham cię, tak? Znajdź sobie jakiegoś innego, jebanego kochanka i zbieraj swoje manatki!
Była zszokowana. Cóż, na pewno myślała, że jej podły plan poskutkuje. Nie przy mnie, nie byłem głupcem, w przeciwieństwie do niektórych.
- Co chcesz przez to powiedzieć?..- odsunęła się, posmutniała.
- Wypierdalaj stąd. Teraz.
Po jej policzku spłynęła łza, ale zanim rozpłakała się na dobre, zdobyła się na wypowiedzenie ostatniego zdania:
- Zemszczę się, obiecuję!- wrzasnęła.
Już chciałem jej przywalić, inaczej niż Sally, tak z prawdziwą, nieudawaną agresją, ale w ostatniej chwili coś mnie powstrzymało. Zmarszczyłem brwi i zamiast na Simms, wyżyłem się na porcelanowej wazie, która kosztowała Jinxx' a fortunę.
- Głupia suka - zakląłem.
,,Była", bo właściwie to tylko udawała moją dziewczynę, wybiegła z domu. Szczerze to nawet nie byłem aż tak zły, po prostu chciałem się już jej pozbyć.
Niestety potem na dół zbiegli kumple, a ponieważ o niczym nie wiedzieli, dostałem jedynie opieprz za głupią porcelanę.

*Sally*
Tak dawno z nią nie rozmawiałam. Z Lynn. To znaczy teoretycznie, udawałam, że z nią rozmawiam. A teraz naprawdę miałam jej co opowiadać.
Walnęłam się na łóżko i w myślach zaczęłam opowiadać:
,,Lynn, kochana Lynn, moja słodka Lynn.. Wiesz, zastanawiam się, czy to, że trafiłam do Andy' ego, to był przypadek. On jest taki niezwykły. Jest jak Biały Królik w ,,Alicji w Krainie Czarów"- poszłabym za nim wszędzie, by tylko dowiedzieć się o nim więcej. Intryguje mnie, ma przeszłość bardzo podobną do mojej. Spróbuję się z nim zaprzyjaźnić, właściwie jest nawet miły.. Może wtedy powie mi coś jeszcze?
Kocham cię, słodkich snów.. A, i jeszcze jedno! Jeśli ta jego ,,osoba" jest tam z tobą w Niebie, to się nią opiekuj".
Usłyszałam tylko coś jakby tłuczone szkło, ale byłam zbyt zmęczona. Momentalnie zasnęłam.

*Andy*
Po długiej awanturze w końcu mogłem pójść do siebie. Cholerny Jinxx, obiecał mi jakąś ,,karę". Kutas.
Już zamierzałem udać się do łóżka, ale przypomniałem sobie, co jeszcze muszę zrobić. I wtedy uprzytomniłem sobie co zrobiłem: byłem miły. Zamarłem.
Dla normalnego człowieka nie byłoby w tym nic dziwnego, ale dla mnie? Przecież miałem nie zadawać się ze śmiertelnikami, dążyć do oświecenia! Wszystko spieprzyłem!
- O Lynn, wybacz mi! Wybacz!
Zacząłem się głowić, jak mogę to naprawić.. Ale nie mogłem teraz obrazić Sally, no nie mogłem.. Pozostawało mi wymyślić coś innego. Coś gorszego.
I w końcu wymyśliłem. Coś, co przyspieszy całą procedurę i zbliży mnie do mojej królowej. I już nic nas nie rozłączy. Nigdy.

***
I jak się podobała Ankowa randka? ;D Trochę krótko wyszło, ale nie chciałam niepotrzebnie przeciągać, bo w następnym będzie coś zupełnie nowego. Przygotujcie się na klimacik creepypasty, wymyśliłam to na wyjeździe ^^ A w jeszcze następnym? Hmm.. Może nowa postać? Ciekawe kto? Zgadujcie! I co myślicie teraz o Lynn? Bo chyba jak na razie obalam wszystkie wasze teorie, nawet te najlepsze!
Kocham Was i do następnego! ♥
Ależ ten Królik do Andsa podobny XD


3 komentarze:

  1. DOBRA.
    SŁUCHAJ WIĘC XDDD
    Ja przez Ciebie zakocham się w Andsie!!! ;----;
    I ta Lynn.
    No w końcu wiem, co ma jeden z drugim wspólnego.
    Ekhem
    "Ten facet dał mi w mordę" - tu dostałam głupawki XDD.
    On mi tak imponuje, nosz taki zimny sucz, a jednak nie.
    No i jeszcze kwestia włosów
    Czy to jakaś aluzja?
    XDDD
    Jak co, to ja mam z dziesięć centymetrów swoich po ścięciu XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww Andyś taki słodki *^* czy ja już tego nie mówiłam?
    Juliet mnie wkurza, dawno nie widziałam jej w opkach jako suki. Ale z drugiej strony jej się nie dziwię. Gdyby mój facet oglądał się za inną, też chciałabym go do niej zniechęcić. Dlatego nie lubię Nikki xd opowiem ci potem co mi się z nią śniło.
    Andy przylał Sally? Xd w sumie się tego spodziewałam, ten gościu jest nieobliczalny ;-;
    I ta kara Jinxxa za zbitą wazę xD pewnie każe Andsowi się umyć xd, tak to by była straszna kara
    Ale wciąż nie bardzo rozumiem co z tą Lynn :/ czy Andy chce się dla niej zabić? :o
    Dobra, lecę czytać następny ;D może sie dowiem ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra, Andy jako.skurwiel jest słodszy niż Andy jako nie skurwiel. SerioXd
    Dobrze, że zerwał z JuJu oj wkurwiła mnie, zwby zrobić z Sally takiego potwora.
    No, ale Randka pierwsza klasa i coś chyba zaczyna siw między nimi dziać

    I kim jest Lynn i co ją łączy z naszymi bohaterami?

    OdpowiedzUsuń