*Sally*
- Trochę za długa ta bluzka.. Wygląda na mnie jak sukienka - stwierdziłam przeglądając się w lustrze. Jak na razie żaden ciuch na mnie nie pasował, zawdzięczałam to swojej dziecięcej budowie. Praktycznie nie musiałam się martwić o stanik..
- Chyba nie ma w takim razie sensu mierzyć dalej. To była moja najmniejsza..- odparła lodowato Simms. Co jak co, ale zbyt miła jak na razie nie była. Choć właściwie ja też niechętnie oddawałabym swoje ubrania, rozumiałam ją. Przy tym tak nią pomiatano.. Miałam ochotę ją pocieszyć, ale to by było dziwne, wręcz głupie. Ledwie tu trafiłam, a już zamartwiałam się problemami tego domu, jakby był moim własnym.
- To nic!- przerwała dość głośna i na dłuższą metę męcząca Sammi.- Pójdziemy na wielkie, babskie zakupy! Tego nam było trzeba! Nie mogę się doczekać, a wy?!
Głęboko westchnęłam. ,,No wiesz, nie."
Nie wiem, czemu, ale miałam już trochę dość tej dziewczyny. Nie żebym jej nie lubiła, była fajna, po prostu miałam dość. Chętnie pobyłabym teraz w ciszy, przemyślała wszystko. Chciałam spokoju, by wszystko ogarnąć. Tymczasem cały czas przeszkadzał mi zbyt radosny głos, nie mogłam się skupić, a jak wiadomo miałam problemy z koncentracją i bez tego. I pomimo że chciałam być zwyczajna i wiedziałam, że to zachowanie idealnie do tego pasuje, coś mnie zniechęcało. Gdy tylko wyobrażałam sobie półki obładowane szmatami, ciągłe przebieranie się i szastanie pieniędzmi, coś w mojej głowie natychmiast się blokowało. Marzyłam o powrocie do łóżka i zamknięciu się we własnej Krainie Czarów.
Nie, stop, Sally. Trzymaj się planu, w przeciwnym razie zwariujesz. Andy' m zajmiesz się kiedy indziej, teraz postaraj się zachowywać jak człowiek. Może jeśli się zaprzyjaźnisz, zostawią cię na dłużej?
Już wiedziałam, co robić.
- Chętnie!- powiedziałam z fałszywym uśmiechem.
Moją psychikę czekała próba wytrzymałości.
- Okej, zbieramy się! Trzeba to załatwić jak najszybciej! Na razie włożysz coś luźniejszego, ale przy najlepszej okazji to zmienimy.. Lepiej mieć to z głowy, nie będziesz miała problemu jutro!
Pokiwałam głową. Doll wręczyła mi całkiem ładną niebieską sukienkę. W każdym razie ładną na niej, na mnie była za duża. Mimo to nie wyglądałam najgorzej, na pewno lepiej niż w piżamie. Przeczesałam jeszcze swoje proste czarne włosy sięgające za żebra, nałożyłam czarne buty i byłam gotowa. Przejrzałam się w lustrze. Efekt był marny, ale dziewczyny zaprzeczały. W kżdym razie powiedziały, że jestem ,,słodka", co uznałam za komplement.
Już miałyśmy wychodzić, kiedy niespodziewanie w holu zjawili się Andy i Ashley.
- A wy dokąd?- wyrwało mi się. Bałam się, że zaraz zostanę spiorunowana wzrokiem, ale mój prześladowca nawet na mnie nie spojrzał.
- Na siłownię - odpowiedział zwyczajnie Purdy.
Spodziewałam się bardziej kreatywnej odpowiedzi, ale jak widać znów wyolbrzymiałam. A może i nie?
Na początku nic nie podejrzewałam, przecież faceci lubią ćwiczyć. Ale dopiero chwilę potem zaczęłam się zastanawiać. Purdy, owszem, widać było po nim, że nie kłamie, ale ten drugi? Przecież był taki chudy, kruchy, sama skóra i kości. Przecież to nielogiczne, na pewno powstałby chociażby zarys mięśni, gdyby się postarał.. Nie spodziewałam się też, żeby się fatygował dla swojego przyjaciela, na skorego do poświęceń to on nie wyglądał.
Zmarszczyłam brwi.
To wydawało się coraz bardziej podejrzane. Poczułam w sobie irytację, ale jednocześnie dziecinne podniecenie. To tak, jakby szukać sposobu do otworzenia jakiś drzwi- musiałam otworzyć tego mężczyznę. Tylko jak? Potrzebowałam klucza.
Tylko jak się zbliżyć do faceta? A szczególnie takiego dziwnego? Kto mógł mi pomóc?
W końcu przyszedł mi do głowy pomysł, kolejny ryzykowny. Simms była chyba dość blisko z moim celem. Mogłabym ją dyskretnie zapytać o to i owo. A gdy już uwiodę (o zgrozo, jak to brzmi!) swoją ofiarę, po prostu wyciągnę z niej informacje.
Pomysł wydawał się raczej trudny do zrealizowania, ale nie niemożliwy. Krokiem pierwszym był wygląd i ubiór. A teraz miałam okazję, by zacząć.
*Andy*
Miałem nadzieję, że się nie domyśliła, że kłamiemy. To znaczy.. Sprawa była o wiele bardziej skomplikowana. Z jednej strony- to mogła być sama Lynn, wtedy nie byłoby problemu, choć nie miałem pojęcia, co zamierza zrobić, z drugiej- ktoś nadesłany przez nią, bo nie spotkałem się z takim dziwnym zbiegiem okoliczności. Choć, jeśli jest mądra, to się domyśli i w końcu mnie rozgryzie. Ale właściwie nie wyglądała na podejrzliwą, raczej na wystraszoną i niekumatą, żyjącą w swoim świecie. Słowem: pierdoła. W każdym razie było to lepsze od zadzierających nosa kumpli, którzy wysyłali mnie do tej nawiedzonej baby i płacili jej za to, by mnie opierdalała raz na tydzień.. Takie życie, nie wiem, czemu się jeszcze nie postawiłem. W każdym razie jechałem z Ash' em, liczyłem na to, że choć raz się dla mnie złamie. Lubił mnie, więc odwożenie mnie na tortury go wykańczało. Szczególnie, że tym razem miałem do niego ciekawe pytanie. Jak dla mnie bardzo nietypowe.. Nie chciałem wyjść na idiotę, ale nie miałem wyjścia. Tylko w ten sposób miałem okazję poznać nową.
Kiedy zasiedliśmy w aucie i ruszyliśmy, zabrałem głos.
- Ashley.. Mam do ciebie pytanie..
- Jakie?- entuzjastycznie odpowiedział pytaniem.- Pytaj, o co chcesz, chętnie ci pomogę!
Cieszył się jak dziecko. No tak, zwykle w drodze milczałem lub po prostu błagałem, by nie skazywał mnie na męczarnię. A gdy się nie zgadzał, tak go obrażałem, że mało nie doprowadzałem go do łez.
Sam nie byłem do końca pewny, ale w końcu się przełamałem. To było tylko dla dobra sprawy..
- Jak się zbliżyć do dziewczyny?
Reakcja była taka, jakiej się spodziewałem. Przez chwilę panowała niezręczna cisza, ale potem pan Purdy zrobił typowy dla siebie ruch brwiami. Byłem zły, ale nie miałem wyjścia. Tylko w ten sposób miałem okazję poznać nową.
- A która ci wpadła w oko? Wiesz co, nie spodziewałem się tego.. Nasz Andy się zakochał! Nieprawdopodobne!- zachichotał.
Głęboko westchnąłem. Czułem się oburzony. Ja? Zakochać się? Moje serce zostało skradzione dawno temu... Ale skąd Ash miał to wiedzieć? Zresztą może lepiej, żeby się nie dowiedział, co zamierzałem. Co prawda nie szanował swoich dziewczyn, ale nie wyciągał nich informacji w ten sposób.. To było chyba jeszcze gorsze niż wyrywanie dup do ruchania. Zamierzałem skrzywdzić tą dziewczynkę, biedactwo. Nawet ten zboczeniec by na to nie poszedł, był w końcu dobrym gościem. Mimo to działał mi na nerwach.
- Zamknij się, skurwielu - warknąłem.
- I chyba nawet wiem, o którą chodzi..
- Miałeś mi pomóc, a nie mnie wkurwiać! Nie rób mi tu przesłuchania, Jinxx' em nie jesteś!
- Dobra.. - uspokoił się w końcu. Następnie zaczął swój długi, ,,profesjonalny" wykład:- Po pierwsze powinieneś przestać zachowywać się jak rasowy kutas. Ta, która ci wpadła w oko jest delikatna, raczej nie zaimponujesz jej brudnymi stopami na stole lub wyzwiskami. Lepiej do niej zagadaj jak człowiek, uśmiechnij się, powiedz jej, że jest ładna. Laski lubią komplementy. Ogólnie zachowuj się lepiej niż normalnie, bądź czarujący..
Wzdrygnąłem się z obrzydzeniem. Od samego dźwięku słowa ,,czarujący" chciało mi się rzygać. Najlepiej tęczą. Gardziłem takimi typami. Nie chciałem stać się kolejnym uśmiechniętym, pogodnym, wycackanym słoneczkiem z Teletubisiów. Tym bardziej, że moja ofiara nie wyglądała na taką, co szuka swojego Kena.
Zresztą to nie wystarczyło. Potrzebowałem czegoś bardziej zdecydowanego.
- A co potem?
- Potem? Zabierz ją na randkę!
Pomysł nie był najgorszy.. Choć na prawdziwej randce nie byłem od 2006.
- Dokąd? Zaraz mi powiesz o jakiejś urokliwej placówce, co?
Roześmiał się.
- Widzę, że jesteś niezorientowany. Dawne randki odeszły w zapomnienie. Uwierz mi, znam się. Teraz nie chodzi się do kina na komedię romantyczną, zwykłe kolacje przy świecach też są passe. Teraz dziewczyny chcą się bawić, szaleć. Najlepiej zabierz ją do klubu nocnego.
Znów miałem ochotę ukryć twarz w dłoniach, ale tak. To było to, idealnie. Pod względem sprawy. Oczaruję ją, postawię jakiegoś drinka, a ona mi się wyżali i wszystkiego się dowiem.
Ale poza tym nienawidziłem klubów, pijanych ludzi, jebutnej muzyki i śliniących się striptizerek. Do tego miałem co najmniej trzy przykre doświadczenia powiązane z klubami, może więcej, ale trudno.. Jedyny pozytywny aspekt, że wyrwałbym się z domu. A jakby nowa okazała się Lynn, to podzieliłaby moje zdanie i byśmy się zmyli.
No i oczywiście Ash był specjalistą, nigdy nie brakowało mu towarzystwa płci przeciwnej.
- A polecisz jakiś klub?
- Jasne, znam każdą miejcówkę w tym mieście. Jestem królem nie bez powodu - na potwierdzenie się przechwalał.- Jest kilka takich fajnych.. Air Toxine, Blue Banjo, St. Cigarette, ale ostatnio na topie jest Panther Bow. Świetny na randki, spodoba się jej!
Nazwa brzmiała cholernie plastikowo, ale jeśli laski takie lubiły to trudno. Powstrzymam się od kolejnego wylewu.
- W takim razie wszystko załatwione, pokaż mi jak dojechać.
Chłopak już zamierzał się zgodzić, ale w ostatniej chwili się zawahał. Stracił całą pewność siebie, wyglądał na wystraszonego.
- Ale wtedy ten babsztyl nakabluje dla Jinxx ' a, że cię nie było i będziemy mieć obaj przechlapane. Poza tym nie powinienem się chyba w to wtrącać, zalecali ci to, to dla twojego dobra..
Zalecali, zalecali. Zalecali mi wiele rzeczy, które mi nie pomogły, a na czele tego wszystkiego stał ten chuj Jinxx. Ciągle tylko wtrącał się w moje życie, czasami miałem wrażenie, że jestem jego więźniem. Innych zresztą też traktował jak swoich niewolników. Jako dowód weźmy właśnie naszego basistę- króla świata spermy i erekcji, wszystkie laski przy nim szalały, a w towarzystwie tego starego zgreda sztywniał i bał się wyrazić swoją opinię.
Coś ponownie się we mnie zagotowało. To dobrze, kochałem się złościć.
- Jebać Jinxx' a, pierdolić zalecenia. Wiesz, jaka ta baba jest, chyba nie skażesz na to swojego kumpla, co nie?
Czarnowłosy jedynie westchnął. Był dobrym przyjacielem, jedynym normalnym, jaki nie chciał mnie kontrolować, więc tego się spodziewałem.
- Niech ci będzie, ale tylko ten jeden raz. Powiem, że jesteś chory czy coś..
Odetchnąłem z ulgą. Wszystko szło po myśli
Teraz pozostawało tylko wdrożyć plan w życie.
Miałem nadzieję, że się nie domyśliła, że kłamiemy. To znaczy.. Sprawa była o wiele bardziej skomplikowana. Z jednej strony- to mogła być sama Lynn, wtedy nie byłoby problemu, choć nie miałem pojęcia, co zamierza zrobić, z drugiej- ktoś nadesłany przez nią, bo nie spotkałem się z takim dziwnym zbiegiem okoliczności. Choć, jeśli jest mądra, to się domyśli i w końcu mnie rozgryzie. Ale właściwie nie wyglądała na podejrzliwą, raczej na wystraszoną i niekumatą, żyjącą w swoim świecie. Słowem: pierdoła. W każdym razie było to lepsze od zadzierających nosa kumpli, którzy wysyłali mnie do tej nawiedzonej baby i płacili jej za to, by mnie opierdalała raz na tydzień.. Takie życie, nie wiem, czemu się jeszcze nie postawiłem. W każdym razie jechałem z Ash' em, liczyłem na to, że choć raz się dla mnie złamie. Lubił mnie, więc odwożenie mnie na tortury go wykańczało. Szczególnie, że tym razem miałem do niego ciekawe pytanie. Jak dla mnie bardzo nietypowe.. Nie chciałem wyjść na idiotę, ale nie miałem wyjścia. Tylko w ten sposób miałem okazję poznać nową.
Kiedy zasiedliśmy w aucie i ruszyliśmy, zabrałem głos.
- Ashley.. Mam do ciebie pytanie..
- Jakie?- entuzjastycznie odpowiedział pytaniem.- Pytaj, o co chcesz, chętnie ci pomogę!
Cieszył się jak dziecko. No tak, zwykle w drodze milczałem lub po prostu błagałem, by nie skazywał mnie na męczarnię. A gdy się nie zgadzał, tak go obrażałem, że mało nie doprowadzałem go do łez.
Sam nie byłem do końca pewny, ale w końcu się przełamałem. To było tylko dla dobra sprawy..
- Jak się zbliżyć do dziewczyny?
Reakcja była taka, jakiej się spodziewałem. Przez chwilę panowała niezręczna cisza, ale potem pan Purdy zrobił typowy dla siebie ruch brwiami. Byłem zły, ale nie miałem wyjścia. Tylko w ten sposób miałem okazję poznać nową.
- A która ci wpadła w oko? Wiesz co, nie spodziewałem się tego.. Nasz Andy się zakochał! Nieprawdopodobne!- zachichotał.
Głęboko westchnąłem. Czułem się oburzony. Ja? Zakochać się? Moje serce zostało skradzione dawno temu... Ale skąd Ash miał to wiedzieć? Zresztą może lepiej, żeby się nie dowiedział, co zamierzałem. Co prawda nie szanował swoich dziewczyn, ale nie wyciągał nich informacji w ten sposób.. To było chyba jeszcze gorsze niż wyrywanie dup do ruchania. Zamierzałem skrzywdzić tą dziewczynkę, biedactwo. Nawet ten zboczeniec by na to nie poszedł, był w końcu dobrym gościem. Mimo to działał mi na nerwach.
- Zamknij się, skurwielu - warknąłem.
- I chyba nawet wiem, o którą chodzi..
- Miałeś mi pomóc, a nie mnie wkurwiać! Nie rób mi tu przesłuchania, Jinxx' em nie jesteś!
- Dobra.. - uspokoił się w końcu. Następnie zaczął swój długi, ,,profesjonalny" wykład:- Po pierwsze powinieneś przestać zachowywać się jak rasowy kutas. Ta, która ci wpadła w oko jest delikatna, raczej nie zaimponujesz jej brudnymi stopami na stole lub wyzwiskami. Lepiej do niej zagadaj jak człowiek, uśmiechnij się, powiedz jej, że jest ładna. Laski lubią komplementy. Ogólnie zachowuj się lepiej niż normalnie, bądź czarujący..
Wzdrygnąłem się z obrzydzeniem. Od samego dźwięku słowa ,,czarujący" chciało mi się rzygać. Najlepiej tęczą. Gardziłem takimi typami. Nie chciałem stać się kolejnym uśmiechniętym, pogodnym, wycackanym słoneczkiem z Teletubisiów. Tym bardziej, że moja ofiara nie wyglądała na taką, co szuka swojego Kena.
Zresztą to nie wystarczyło. Potrzebowałem czegoś bardziej zdecydowanego.
- A co potem?
- Potem? Zabierz ją na randkę!
Pomysł nie był najgorszy.. Choć na prawdziwej randce nie byłem od 2006.
- Dokąd? Zaraz mi powiesz o jakiejś urokliwej placówce, co?
Roześmiał się.
- Widzę, że jesteś niezorientowany. Dawne randki odeszły w zapomnienie. Uwierz mi, znam się. Teraz nie chodzi się do kina na komedię romantyczną, zwykłe kolacje przy świecach też są passe. Teraz dziewczyny chcą się bawić, szaleć. Najlepiej zabierz ją do klubu nocnego.
Znów miałem ochotę ukryć twarz w dłoniach, ale tak. To było to, idealnie. Pod względem sprawy. Oczaruję ją, postawię jakiegoś drinka, a ona mi się wyżali i wszystkiego się dowiem.
Ale poza tym nienawidziłem klubów, pijanych ludzi, jebutnej muzyki i śliniących się striptizerek. Do tego miałem co najmniej trzy przykre doświadczenia powiązane z klubami, może więcej, ale trudno.. Jedyny pozytywny aspekt, że wyrwałbym się z domu. A jakby nowa okazała się Lynn, to podzieliłaby moje zdanie i byśmy się zmyli.
No i oczywiście Ash był specjalistą, nigdy nie brakowało mu towarzystwa płci przeciwnej.
- A polecisz jakiś klub?
- Jasne, znam każdą miejcówkę w tym mieście. Jestem królem nie bez powodu - na potwierdzenie się przechwalał.- Jest kilka takich fajnych.. Air Toxine, Blue Banjo, St. Cigarette, ale ostatnio na topie jest Panther Bow. Świetny na randki, spodoba się jej!
Nazwa brzmiała cholernie plastikowo, ale jeśli laski takie lubiły to trudno. Powstrzymam się od kolejnego wylewu.
- W takim razie wszystko załatwione, pokaż mi jak dojechać.
Chłopak już zamierzał się zgodzić, ale w ostatniej chwili się zawahał. Stracił całą pewność siebie, wyglądał na wystraszonego.
- Ale wtedy ten babsztyl nakabluje dla Jinxx ' a, że cię nie było i będziemy mieć obaj przechlapane. Poza tym nie powinienem się chyba w to wtrącać, zalecali ci to, to dla twojego dobra..
Zalecali, zalecali. Zalecali mi wiele rzeczy, które mi nie pomogły, a na czele tego wszystkiego stał ten chuj Jinxx. Ciągle tylko wtrącał się w moje życie, czasami miałem wrażenie, że jestem jego więźniem. Innych zresztą też traktował jak swoich niewolników. Jako dowód weźmy właśnie naszego basistę- króla świata spermy i erekcji, wszystkie laski przy nim szalały, a w towarzystwie tego starego zgreda sztywniał i bał się wyrazić swoją opinię.
Coś ponownie się we mnie zagotowało. To dobrze, kochałem się złościć.
- Jebać Jinxx' a, pierdolić zalecenia. Wiesz, jaka ta baba jest, chyba nie skażesz na to swojego kumpla, co nie?
Czarnowłosy jedynie westchnął. Był dobrym przyjacielem, jedynym normalnym, jaki nie chciał mnie kontrolować, więc tego się spodziewałem.
- Niech ci będzie, ale tylko ten jeden raz. Powiem, że jesteś chory czy coś..
Odetchnąłem z ulgą. Wszystko szło po myśli
Teraz pozostawało tylko wdrożyć plan w życie.
*Sally*
- Cudowna, bierzemy! Te spodnie też, idealnie podkreślają twoje nogi! Ale przymierz jeszcze tę bluzkę!- krzyknęła Sammi, wpychając mi w ręce kolejny ciuch. Zakupy zdawały się nie mieć końca, byłam wykończona, brakowało mi świeżego powietrza. Wydawało mi się, że przyjaciółka (która widocznie najlepiej się bawiła) trochę przesadza, bo powoli brakowało nam rąk do noszenia tych wszystkich toreb.
- Sammi, wystarczy, naprawdę. Nie powinnaś tyle na mnie wydawać.. - usiłowałam ją zniechęcić, niestety bez skutku.
- Nie chcę nawet tego słuchać, pieniądze nie grają tu żadnej roli! Jeśli ta bluzka ci się nie podoba, to znajdę lepszą! Zaraz wracam!
Chciałam ją zatrzymać, ale była zbyt szybka. Z rezygnacją osunęłam się na krzesło. Pragnęłam wrócić do domu, obcego, ale jednak.. Ci dziwni faceci zdawali się teraz bardziej znośni od mojej ,,psiapsióły". Nawet klnący Andy, który był teraz kluczową postacią w całej tej grze. Nagle zwykły przypadek zamienił się w śledztwo mojego życia. Chyba oszalałam..
Byłam bliska załamania nerwowego, kiedy nagle przypomniałam sobie, co miałam zrobić. A mianowicie porozmawiać z Juliet.
Nieco niepewna swojej decyzji, wysunęłam głowę z kabiny przymierzalni. Simms wyglądała na bardzo złą i prawdopodobnie bawiła się jeszcze gorzej ode mnie. Właściwie to ją rozumiałam, bo cały czas tylko targała większość naszych zdobyczy. W takim razie na pewno mnie nie polubiła, ale mówi się trudno, przecież praktycznie chodziła z Andy' m.
Uśmiechnęłam się do niej i starałam się wyglądać jak najmniej podejrzanie. Zmarszczyła brwi, jakby zaskoczona.
- Emmm, Juliet? - zaczęłam słodkim tonem.
- Co? - odwarknęła.
- Wiesz.. Może mogłabyś mi w czymś doradzić?
Czułam się jak idiotka, pytana na pewno tak też o mnie myślała. Dziwiła się coraz bardziej, ale dopiero potem wypowiedziałam najdziwniejsze jak dotąd zdanie w swoim życiu:
- Jak zwrócić na siebie uwagę faceta?
- Cudowna, bierzemy! Te spodnie też, idealnie podkreślają twoje nogi! Ale przymierz jeszcze tę bluzkę!- krzyknęła Sammi, wpychając mi w ręce kolejny ciuch. Zakupy zdawały się nie mieć końca, byłam wykończona, brakowało mi świeżego powietrza. Wydawało mi się, że przyjaciółka (która widocznie najlepiej się bawiła) trochę przesadza, bo powoli brakowało nam rąk do noszenia tych wszystkich toreb.
- Sammi, wystarczy, naprawdę. Nie powinnaś tyle na mnie wydawać.. - usiłowałam ją zniechęcić, niestety bez skutku.
- Nie chcę nawet tego słuchać, pieniądze nie grają tu żadnej roli! Jeśli ta bluzka ci się nie podoba, to znajdę lepszą! Zaraz wracam!
Chciałam ją zatrzymać, ale była zbyt szybka. Z rezygnacją osunęłam się na krzesło. Pragnęłam wrócić do domu, obcego, ale jednak.. Ci dziwni faceci zdawali się teraz bardziej znośni od mojej ,,psiapsióły". Nawet klnący Andy, który był teraz kluczową postacią w całej tej grze. Nagle zwykły przypadek zamienił się w śledztwo mojego życia. Chyba oszalałam..
Byłam bliska załamania nerwowego, kiedy nagle przypomniałam sobie, co miałam zrobić. A mianowicie porozmawiać z Juliet.
Nieco niepewna swojej decyzji, wysunęłam głowę z kabiny przymierzalni. Simms wyglądała na bardzo złą i prawdopodobnie bawiła się jeszcze gorzej ode mnie. Właściwie to ją rozumiałam, bo cały czas tylko targała większość naszych zdobyczy. W takim razie na pewno mnie nie polubiła, ale mówi się trudno, przecież praktycznie chodziła z Andy' m.
Uśmiechnęłam się do niej i starałam się wyglądać jak najmniej podejrzanie. Zmarszczyła brwi, jakby zaskoczona.
- Emmm, Juliet? - zaczęłam słodkim tonem.
- Co? - odwarknęła.
- Wiesz.. Może mogłabyś mi w czymś doradzić?
Czułam się jak idiotka, pytana na pewno tak też o mnie myślała. Dziwiła się coraz bardziej, ale dopiero potem wypowiedziałam najdziwniejsze jak dotąd zdanie w swoim życiu:
- Jak zwrócić na siebie uwagę faceta?
*Juliet*
Miałam ochotę rzucić się na tę szmatę, a potem całą ją rozszarpać i zabawić się jej truchłem.
A więc to tak sobie ze mną pogrywasz, panno Rogers? O nie, nie, na to ci nie pozwolę. Już przekroczyłaś limit. Nie zabierzesz mi go, jest mój, uczciwie na niego zasłużyłam. Harowałam na niego latami. Nie odbierze mi go pierwsza lepsza przybłęda.. Już się połapałam, o co w tym wszystkim chodzi. Na pewno to była jakaś zwariowana faneczka, która podstępem chciała się dobrać do swojego idola.
Miałam ochotę rzucić się na tę szmatę, a potem całą ją rozszarpać i zabawić się jej truchłem.
A więc to tak sobie ze mną pogrywasz, panno Rogers? O nie, nie, na to ci nie pozwolę. Już przekroczyłaś limit. Nie zabierzesz mi go, jest mój, uczciwie na niego zasłużyłam. Harowałam na niego latami. Nie odbierze mi go pierwsza lepsza przybłęda.. Już się połapałam, o co w tym wszystkim chodzi. Na pewno to była jakaś zwariowana faneczka, która podstępem chciała się dobrać do swojego idola.
Mała suka, myślała, że mnie przechytrzy? O nie, nie pozwolę na to.
Od pierwszej chwili wiedziałam, że ta paskuda jest jakaś dziwna. Ten sposób, w jaki patrzyła na Andy ' ego.. Zresztą on też nie pozostawał obojętny. Przenikał ją wzrokiem, zupełnie, jakby ją już znał. Uległ jej fałszywemu urokowi, ale ja zamierzałam go ocalić. To on był ofiarą, nie miał pojęcia, na co się naraża. Nie widział twarzy za tą fałszywą maską. Będzie mi wdzięczny za to, że w ostatniej chwili go uchroniłam. Może wtedy by mnie docenił?
W każdym razie plan był taki: zrobię z niej takie pośmiewisko i ohydę, że już nigdy żadna fanka nie postąpi tak głupio. A ja już miałam w tym wprawę.. Wiedziałam, jakich kobiet Andy nienawidzi. Jakich praktycznie wszyscy nienawidzą. Szykowało się niezłe przedstawienie. Mogło w sumie wyjść na moją korzyść..
Od pierwszej chwili wiedziałam, że ta paskuda jest jakaś dziwna. Ten sposób, w jaki patrzyła na Andy ' ego.. Zresztą on też nie pozostawał obojętny. Przenikał ją wzrokiem, zupełnie, jakby ją już znał. Uległ jej fałszywemu urokowi, ale ja zamierzałam go ocalić. To on był ofiarą, nie miał pojęcia, na co się naraża. Nie widział twarzy za tą fałszywą maską. Będzie mi wdzięczny za to, że w ostatniej chwili go uchroniłam. Może wtedy by mnie docenił?
W każdym razie plan był taki: zrobię z niej takie pośmiewisko i ohydę, że już nigdy żadna fanka nie postąpi tak głupio. A ja już miałam w tym wprawę.. Wiedziałam, jakich kobiet Andy nienawidzi. Jakich praktycznie wszyscy nienawidzą. Szykowało się niezłe przedstawienie. Mogło w sumie wyjść na moją korzyść..
*Sally*
- Och, jak uroczo! Oczywiście, że ci pomogę!- odparła Juliet ku mojemu zaskoczeniu. Spodziewałam się gniewu lub zmieszania, ale o dziwo tak się nie stało. Dziewczyna emanowała radością, mówiła słodkim tonem. Może się, co do niej pomyliłam?
- Fajnie.. To może wybierzemy jakiś ciuch czy coś?- zaczęłam niepewnie.
- Jasne, jasne! Wszystko ci powiem: jakie ciuchy, makijaż, fryzurę, teksty, zachowanie! Będziesz królową swojego.. pana - zaakcentowała ostatnie słowo.- Tymczasem chodźmy do działu z sukienkami! Musimy ci znaleźć coś na tę okazję! Coś co podkreśli twoją niezwykłą, cudowną urodę!
Odetchnęłam z ulgą. Nie połapała się, ale mogła się stać toksyczna jak Sammi. Mówi się trudno, coś za coś. Może znajdzie mi nareszcie coś fajnego?
Odetchnęłam z ulgą. Nie połapała się, ale mogła się stać toksyczna jak Sammi. Mówi się trudno, coś za coś. Może znajdzie mi nareszcie coś fajnego?
Liczyłam na to, że kupimy kolejną śliczną sukienkę, mniej więcej taką, jaką miałam na sobie. Niebieski materiał był bardzo delikatny, czułam się w nim całkiem swobodnie. Ale oczywiście nie miałam pojęcia o tym świecie, więc znów się pomyliłam. Ciuchy, które zaczęłyśmy oglądać, były bardzo skąpe i błyszczące. Nie podobały mi się, były cholernie obrzydliwe, ale cóż.. W końcu Juliet przykuła niegdyś uwagę Andy' ego, więc dobrze go znała. Zaczęła grzebać między wieszakami, aż w końcu wyciągnęła kilka szmat.
- Te będą odpowiednie. Przymierz je, a ja ci powiem, która najlepsza!
- Są bardzo błyszczące..- stwierdziłam.
- No tak, będziesz lśnić jak gwiazda! Jak uroczo, ojej!
,,Kolejna opętana, czy co?"- pytałam się w myślach.
- Są bardzo błyszczące..- stwierdziłam.
- No tak, będziesz lśnić jak gwiazda! Jak uroczo, ojej!
,,Kolejna opętana, czy co?"- pytałam się w myślach.
Nieco zrezygnowana udałam się do przymierzalni. Wkrótce naciągnęłam na siebie pierwsze ubranie i.. mało nie zwymiotowałam, co by tylko podkreśliło kolor ciucha. Ciemnozielona sukienka ciasno mnie opinała i miała kolor bagna. Odrzuciłam ją na samym początku. Ale potem do akcji wkroczyła Simms i musiałam jej się zaprezentować w jeszcze gorszych kreacjach- różowych falbankach, złotych plisach i srebrnych marszczeniach. Na szczęście na każdą z nich stylistka kiwała głową. Nadszedł czas na ostatnią- najkrótszą, jaką w życiu widziałam, czarną kieckę. Małą czarną, ale te cekiny.. Do tego odsłaniała mi całe pośladki..
Już liczyłam na to, że starsza zrezygnuje, a ja będę mogła odetchnąć z ulgą, ale ta tylko klasnęła w ręce. Chciałam przybić piątkę z twarzą.
- Genialna, to jest to! Jak idealnie podkreśla twoje kształty! I ten połysk! Cudo!
W duchu przeklinałam się, że wpadłam na ten pomysł. Jak zawsze postąpiłam jak głupek. W ramach konsekwencji miałam zostać choinką. Choinką z gołą dupą, bo moja ,,doradczyni" raczej wybierze stringi niż babcine majtasy.
Próbowałam pocieszyć się tym, że Andy lubił czarny.
W końcu mogłam zdjąć z siebie ten ciężar i ubrać się w coś normalnego. Pośpiesznie zapłaciłyśmy za towar i dołączyłyśmy do Sammi. Na szczęście tamta nie przyniosła mi kolejnego zbędnego ciucha.
- Jak będziemy sam na sam, podam ci kilka seksownych trików - szepnęła mi na ucho brązowowłosa, gdy wychodziłyśmy ze sklepu.
,,Kurwa."
*Andy*
Wkroczyłem do swojego pokoju i zamknąłem drzwi na klucz. Nikt nie miał prawa do niego wchodzić. Nigdy. Do tego stopnia się o to troszczyłem, że nawet pozabijałem okna deskami. Gdyby zobaczyli, co tu ukrywam, na pewno byłoby cholernie źle. Natychmiastowo wywaliliby mnie z domu, to było pewne. A potem by mnie złapali i wysłali nie powiem gdzie. I mój plan runąłby w gruzach.
Za to Lynn byłaby dumna. W końcu to ona mnie do tego namówiła. Pamiętałem jej lokum. Niemal identyczne, to tam po raz pierwszy zobaczyłem coś takiego. Wtedy się wystraszyłem, ale potem bałem się coraz mniej, a przerażenie ustąpiło podziwowi. Po tych wszystkich latach powtórzyłem to u siebie. Śmiertelnicy by tego nie zrozumieli, są zaślepieni chujowymi zasadami. Naprawdę byłem wdzięczny dziewczynie za tak pozytywny wpływ. Dzięki niej ujrzałem prawdę i mogłem dążyć do oświecenia.
Przedarłem się przez sterty brudnych ubrań, zatrzymując się na chwilę w jedynym czystym miejscu. Trwałem tak przez chwilę, a potem ruszyłem dalej i dotarłem do łóżka. Chwyciłem leżącą na nim kartkę i schowałem ją do szuflady. To była lista rzeczy, które muszę zrobić w tym miesiącu. Niektórzy planują porządki, zakupy lub coś w tym stylu. Ja ustalałem, jak tu zamęczyć moich wrogów. Jednak szczanie na kwiatki Jinxx' a i pomysł z niemyciem się musiał poczekać, tak samo, jak poważniejsze wykroczenia. Teraz jednak miałem inne zmartwienie: Sally Rogers.
Wyjąłem zdjęcie Lynn spod poduszki i długo się w nie wpatrywałem. Byłem gotów przysiąc, że ona i nasza nowa domowniczka to jedno i to samo. Nie dopatrzyłem się żadnej różnicy. Jeśli to była ona to nie zmieniła się ani trochę od 2006. Nadal była tak samo piękna i tajemnicza. Tylko czemu taka wystraszona? Charakter mi się jak na razie nie zgadzał. Ale przecież to mogło być tylko zabezpieczenie przed tymi głupcami. Liczyłem na to, że gdy będziemy sam na sam pokaże mi swą prawdziwą twarz. Swoje inne oblicze.
Usłyszałem jakiś odgłos. Jakby silnik samochodu i pisk opon. Czyżby Sammi znów prowadziła? Pieprzona piratka drogowa.. Gdyby wypieprzyła auto z moim ,,skarbem" do rowu, chyba bym ją zajebał.
Wyjrzałem przez szczelinę. A jakże! W końcu wszystkie trzy dziewczyny wysiadły z samochodu. Na szczęście całe i zdrowe.
Ale co to? Nowa rozmawiała z Juliet? Przecież Simms jej nienawidziła.. Dziwne, trzeba to było zbadać.
Wyszedłem na korytarz i skierowałem się na dół. Najniższa stanęła w drzwiach i spojrzała na mnie z przestrachem. Nie spodziewała się pewnie, że zamierzam być dla niej miły. No cóż.. Czego się nie robi, ja też tego nie planowałem! Może już wyszedłem z wprawy?
- Co tam kupiłyście?- spytałem jak najbardziej opanowanym tonem.
*Sally*
- Co?- spytałam nieco zszokowana. Od kiedy on jest taki miły?
- Co kupiłyście?- powtórzył i się uśmiechnął. Wyglądał teraz zupełnie inaczej. Gdy się nie krzywił, wydawał się jeszcze ładniejszy. Nie wydawał się już taki wrogi, chętnie nawet odwzajemniłabym uśmiech. Mimo to nie chciałam dać się zwieść, wolałam postępować powoli.
- Ubrania dla mnie..- ostrożnie udzieliłam odpowiedzi.
- To już wiem, głuptasie!- ,,Głuptasie?"- Ale jakie? Pokażesz mi je, czy mam sam zobaczyć?
Chyba całkowicie oszalał.. Tylko to przychodziło mi to głowy.
- Obejrzyj je, jeśli chcesz..- podałam mu torbę.
- Szczerze? Wolałbym obejrzeć je na tobie.. Masz genialną figurę. Delikatną jak kwiatek!
Znowu zdębiałam. Skąd ta nagła zmiana? Jeszcze kilka godzin temu nie był taki miły..
- Wybacz, Andy. Teraz jesteśmy bardzo zajęte! Musimy coś obgadać!- Juliet chwyciła mnie za rękę i zaczęła ciągnąć w stronę schodów, za co byłam jej bardzo wdzięczna. To się działo za szybko.
- Jasne.. Ale potem przyjdź to mnie, Sally, okej?- zawołał za mną. Nie odpowiedziałam, rzuciłam się pośpiesznie za Simms.
W końcu znalazłyśmy się same w jej pokoju. Odetchnęłam z ulgą. Opadłam na łóżko.
- Wow, już na ciebie leci!- ekscytowała się nowa przyjaciółka.
Wzruszyłam ramionami, przecież wiedziałam, że to prawda. Ale dlaczego, przecież on mnie nawet do końca nie znał? To wszystko było jakieś takie pokręcone i niezrozumiałe.. Przecież minęło tylko kilka godzin!
- Dobra, no to z jakim tekstem ja mam do niego startować?- spytałam w końcu, by przerwać rozmyślanie.
- Eh, facetów jest łatwo zadowolić. Przede wszystkim musisz używać uroczych określeń, takich jak ,,kotku", ,,seksiaczku", ,,chłopczyku"..
To brzmiało jak jakiś pornos! Debilna komedia! A jaki wydźwięk miałoby w moich ustach? Wolę nie myśleć.. Teraz to już w ogóle nie miałam ochoty się w to bawić.
- I od czego mam zacząć?
- Cóż.. Musicie gdzieś wyjść. Najlepszy byłby klub nocny! Ogarnie was szaleństwo i ekstaza i całkowicie się w sobie zatracicie! Ale jeśli to nie poskutkuje, musisz sama go popchnąć do działania.. Wiesz, co mam na myśli - po tych słowach zrobiła ohydny gest palcami.
Zbladłam. Zastanawiałam się nad przylaniem Juliet. Wyobraziłam sobie, jak rozpłaszczam jej buźkę na ścianie. Jednak w ostatniej chwili się powstrzymałam. Prawda była teraz ważna, może odnalazłabym kolejny element układanki? Układanki mojego życia? Nie takie rzeczy się już robiło..
,,Nie, nie, nie! Nie będziesz się pieprzyć"- krzyczał mój umysł.
,,Muszę"- odpowiedziałam mu.
Wzdrygnęłam się na tę myśl. Ja na nim, ona pode mną, potem odwrotnie, mokre wargi, a potem.. Obraz był zbyt rzeczywisty, zebrało mi się na wymioty. Nigdy tego nie robiłam, nie chciałam. Przecież to był właściwie obcy facet. Przechodziły mnie ciarki na samą myśl o tym. Nie byłam taką dziewczyną, nie byłam dziwką. Spodziewałam się jakiś romantycznych słów, nie seksu już na samym początku. Ale jeśli to wszystko to wygląda.. Jeśli tylko tak można okazać swoje zainteresowanie.. Czemu się w to wplątałam?
Skinęłam głową, hamując łzy. Miałam nadzieję, że nie dojdzie do takiego przebiegu sytuacji.
- Dobrze - uległam w końcu.
Zadowolona kobieta klasnęła w ręce.
- Dobrze! A teraz opowiem ci, jak to powinno przebiegać.
Przycupnęłam na brzegu łóżka i starałam się nie porzygać. Każdy szczegół był opisany tak realistycznie, że aż poczułam się, jakby mnie zgwałcono. Mogłam porównać to wszystko do ścięcia głowy. Po pewnym czasie przestałam słuchać i zwyczajnie użalałam się w myślach nad swoim losem. W co ja się wpakowałam? No jak głupim trzeba być, by wdepnąć w takie gówno? Odpowiedź: trzeba być mną.
*Andy*
Jak na razie była zaskoczona. Ale na pewno miło zaskoczona. Na mojej twarzy wykwitł podstępny uśmiech. Byłem tak dobrym aktorem, że nie zauważyła, że ją oszukuję. Może i podłe, ale o to chodzi!
Nagle zeszła na dół po schodach. Zacząłem jej usługiwać i ogólnie zachowywać się przyjaźnie. Nadal się nie ośmieliła, ale wiedziałem, że ulega mojemu urokowi. Była moja, nie musiałem robić nic więcej. Teraz pozostało tylko ją zaprosić.
Nastał ranek następnego dnia. Wszystko przebiegało tak jak zwykle: kłóciłem się z Jinxx' em i Jake' iem, obrażałem Christian' a i ignorowałem Juliet. Ale poza tym byłem naprawdę miły, naprawdę. Przynajmniej nie wywalałem już swoich stóp na stół.. W moim przypadku to już nadmierna litość, że lista nie została wypełniona w ciągu jednego dnia.
Wydawało mi się, że Sally nadal jest nieco oszołomiona. Należało chyba to wykorzystać. Po śniadaniu udałem się do jej sypialni, czyli w sumie sypialni Juliet. Chyba zastałem ją w kłopotliwej sytuacji, bo była w samej bieliźnie. Ale ja stałem jak idiota i tylko się gapiłem. ,,Te same wymiary, co 6 lat temu. Taka delikatna.."
- Wyjdź!- wybąkała w końcu dziewczyna, a ja się otrząsnąłem. Nie zareagowałem.- Błagam, wyjdź!
Ale ja tylko uśmiechnąłem się pod nosem i zbliżyłem się do niej. Wiedziałem jak to działało na laski, byłem w końcu taki seksowny. O zgrozo..
- Gdybyś chciała bym wyszedł, nie byłabyś taka śliczna..- Cholera, zamieniałem się w głupiego babiarza jak Ashley. Ale to przecież nie było na poważnie.. Chyba. Już sam się w tym pogubiłem.
Tymczasem ,,ślicznotce" opadła szczęka.
- Nie zachowuj się jak dżentelmen, bo nim nie jesteś.. Gdybyś był, to byś wyszedł już dawno temu!- rzuciła zdenerwowana. Przynajmniej zaczęła coś mówić, bo czasami się zastanawiałem, czy opanowała tę jakże trudną umiejętność.
- Owszem, nie jestem dżentelmenem. Ale przy tobie nie mogę się powstrzymać! Pozwól, że ci pomogę!- Kurwa, teraz to już naprawdę jest straszne.. Skończyłem w damskiej sypialni, zapinając praktycznie obcej dziewczynie stanik. Albo i dziewczynce, nastolatce.. Choć zostanie pedofilem mogłoby być niezłym pomysłem na listę..
- Czego ode mnie chcesz?! Czemu do cholery jesteś taki miły?!- wyrwała się czarnowłosa z moich rąk.
A ja wypowiedziałem najgłupsze słowa w całym moim życiu:
- Działasz tak na każdego faceta? Bo jesteś niezwykle kusząca, kochana..
Zastanawiałem się, czy Rogers nie dostanie zaraz zawału. To było wręcz pewne, że nikt jej tego nie powiedział. Pobladła, wyraźnie nad czymś myślała. Trwało to dość długo, ale w końcu jakby się rozluźniła. Wyglądała, jakby właśnie wyrwała się z transu. Uśmiechnęła się.. seksownie na jej sposób i zaczęła mówić innym tonem, który w jej ustach brzmiał kurewsko nienaturalnie:
- Czyli cię uwiodłam, kochany? To nic nadzwyczajnego jak dla mnie. Choć ty też jesteś interesujący..
Zamrugałem.
Teraz to ja czułem się jak ona przed chwilą. Nie mogłem za chuja pojąć, w co my się właściwie bawimy. Zachowywaliśmy się jak marni aktorzy w taniej produkcji.
A może w tym kryło się coś więcej? Czy ona miała wobec mnie jakiś plan?
*Sally*
Kurwa.
Ten plan był już tak głupi i schrzaniony, że chyba nawet sam Andy się połapał, o co w tym chodzi.. A może jednak nie? Może rzeczywiście go oczarowałam (cholera wie czym)? Bo jeśli już wie, że to nie jest naturalne, to jedynie wyjdę na jeszcze głupszą niż jestem.. Choć wolałabym to po prostu skończyć.
- Świetnie, widzę, że się rozumiemy..- powiedział już mniej uwodzicielsko, też był zdezorientowany.- Może wyskoczymy gdzieś razem?
Wzięłam głęboki oddech. On wpadł na to samo? No dobra, ułatwiał mi zadanie, ale już miałam tego dość. To się zamieniało w jakieś dwuosobowe starcie. Obaj chcieliśmy wyciągnąć z siebie jakieś informacje. Ja podejrzewałam jego, on mnie. A międzyczasie tyle namieszaliśmy, że sami już nie wiedzieliśmy, o co nam chodzi.
- Zapraszasz mnie na randkę? Oczywiście, pójdę z przyjemnością.. Mój ty.. kocie!- wydukałam, nadal udając.
- Dobra, to jutro w Panther Bow o 21:00, okej?- spytał, jakby chciał już po prostu to skończyć.
- Jasne, słodziaku - pożegnałam go, aż w końcu drzwi się za nim zamknęły.
Usiadłam na łóżku i ukryłam twarz w dłoniach. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę.
,,W jakie gówno ty się znowu wpakowałaś?"
Nwm, co mogę napisać, więc taka nuta na dziś:
Blacklisted Me- Save Me From Myself

Alicjowe gify zawsze spoko ;p
*Andy*
Wkroczyłem do swojego pokoju i zamknąłem drzwi na klucz. Nikt nie miał prawa do niego wchodzić. Nigdy. Do tego stopnia się o to troszczyłem, że nawet pozabijałem okna deskami. Gdyby zobaczyli, co tu ukrywam, na pewno byłoby cholernie źle. Natychmiastowo wywaliliby mnie z domu, to było pewne. A potem by mnie złapali i wysłali nie powiem gdzie. I mój plan runąłby w gruzach.
Za to Lynn byłaby dumna. W końcu to ona mnie do tego namówiła. Pamiętałem jej lokum. Niemal identyczne, to tam po raz pierwszy zobaczyłem coś takiego. Wtedy się wystraszyłem, ale potem bałem się coraz mniej, a przerażenie ustąpiło podziwowi. Po tych wszystkich latach powtórzyłem to u siebie. Śmiertelnicy by tego nie zrozumieli, są zaślepieni chujowymi zasadami. Naprawdę byłem wdzięczny dziewczynie za tak pozytywny wpływ. Dzięki niej ujrzałem prawdę i mogłem dążyć do oświecenia.
Przedarłem się przez sterty brudnych ubrań, zatrzymując się na chwilę w jedynym czystym miejscu. Trwałem tak przez chwilę, a potem ruszyłem dalej i dotarłem do łóżka. Chwyciłem leżącą na nim kartkę i schowałem ją do szuflady. To była lista rzeczy, które muszę zrobić w tym miesiącu. Niektórzy planują porządki, zakupy lub coś w tym stylu. Ja ustalałem, jak tu zamęczyć moich wrogów. Jednak szczanie na kwiatki Jinxx' a i pomysł z niemyciem się musiał poczekać, tak samo, jak poważniejsze wykroczenia. Teraz jednak miałem inne zmartwienie: Sally Rogers.
Wyjąłem zdjęcie Lynn spod poduszki i długo się w nie wpatrywałem. Byłem gotów przysiąc, że ona i nasza nowa domowniczka to jedno i to samo. Nie dopatrzyłem się żadnej różnicy. Jeśli to była ona to nie zmieniła się ani trochę od 2006. Nadal była tak samo piękna i tajemnicza. Tylko czemu taka wystraszona? Charakter mi się jak na razie nie zgadzał. Ale przecież to mogło być tylko zabezpieczenie przed tymi głupcami. Liczyłem na to, że gdy będziemy sam na sam pokaże mi swą prawdziwą twarz. Swoje inne oblicze.
Usłyszałem jakiś odgłos. Jakby silnik samochodu i pisk opon. Czyżby Sammi znów prowadziła? Pieprzona piratka drogowa.. Gdyby wypieprzyła auto z moim ,,skarbem" do rowu, chyba bym ją zajebał.
Wyjrzałem przez szczelinę. A jakże! W końcu wszystkie trzy dziewczyny wysiadły z samochodu. Na szczęście całe i zdrowe.
Ale co to? Nowa rozmawiała z Juliet? Przecież Simms jej nienawidziła.. Dziwne, trzeba to było zbadać.
Wyszedłem na korytarz i skierowałem się na dół. Najniższa stanęła w drzwiach i spojrzała na mnie z przestrachem. Nie spodziewała się pewnie, że zamierzam być dla niej miły. No cóż.. Czego się nie robi, ja też tego nie planowałem! Może już wyszedłem z wprawy?
- Co tam kupiłyście?- spytałem jak najbardziej opanowanym tonem.
*Sally*
- Co?- spytałam nieco zszokowana. Od kiedy on jest taki miły?
- Co kupiłyście?- powtórzył i się uśmiechnął. Wyglądał teraz zupełnie inaczej. Gdy się nie krzywił, wydawał się jeszcze ładniejszy. Nie wydawał się już taki wrogi, chętnie nawet odwzajemniłabym uśmiech. Mimo to nie chciałam dać się zwieść, wolałam postępować powoli.
- Ubrania dla mnie..- ostrożnie udzieliłam odpowiedzi.
- To już wiem, głuptasie!- ,,Głuptasie?"- Ale jakie? Pokażesz mi je, czy mam sam zobaczyć?
Chyba całkowicie oszalał.. Tylko to przychodziło mi to głowy.
- Obejrzyj je, jeśli chcesz..- podałam mu torbę.
- Szczerze? Wolałbym obejrzeć je na tobie.. Masz genialną figurę. Delikatną jak kwiatek!
Znowu zdębiałam. Skąd ta nagła zmiana? Jeszcze kilka godzin temu nie był taki miły..
- Wybacz, Andy. Teraz jesteśmy bardzo zajęte! Musimy coś obgadać!- Juliet chwyciła mnie za rękę i zaczęła ciągnąć w stronę schodów, za co byłam jej bardzo wdzięczna. To się działo za szybko.
- Jasne.. Ale potem przyjdź to mnie, Sally, okej?- zawołał za mną. Nie odpowiedziałam, rzuciłam się pośpiesznie za Simms.
W końcu znalazłyśmy się same w jej pokoju. Odetchnęłam z ulgą. Opadłam na łóżko.
- Wow, już na ciebie leci!- ekscytowała się nowa przyjaciółka.
Wzruszyłam ramionami, przecież wiedziałam, że to prawda. Ale dlaczego, przecież on mnie nawet do końca nie znał? To wszystko było jakieś takie pokręcone i niezrozumiałe.. Przecież minęło tylko kilka godzin!
- Dobra, no to z jakim tekstem ja mam do niego startować?- spytałam w końcu, by przerwać rozmyślanie.
- Eh, facetów jest łatwo zadowolić. Przede wszystkim musisz używać uroczych określeń, takich jak ,,kotku", ,,seksiaczku", ,,chłopczyku"..
To brzmiało jak jakiś pornos! Debilna komedia! A jaki wydźwięk miałoby w moich ustach? Wolę nie myśleć.. Teraz to już w ogóle nie miałam ochoty się w to bawić.
- I od czego mam zacząć?
- Cóż.. Musicie gdzieś wyjść. Najlepszy byłby klub nocny! Ogarnie was szaleństwo i ekstaza i całkowicie się w sobie zatracicie! Ale jeśli to nie poskutkuje, musisz sama go popchnąć do działania.. Wiesz, co mam na myśli - po tych słowach zrobiła ohydny gest palcami.
Zbladłam. Zastanawiałam się nad przylaniem Juliet. Wyobraziłam sobie, jak rozpłaszczam jej buźkę na ścianie. Jednak w ostatniej chwili się powstrzymałam. Prawda była teraz ważna, może odnalazłabym kolejny element układanki? Układanki mojego życia? Nie takie rzeczy się już robiło..
,,Nie, nie, nie! Nie będziesz się pieprzyć"- krzyczał mój umysł.
,,Muszę"- odpowiedziałam mu.
Wzdrygnęłam się na tę myśl. Ja na nim, ona pode mną, potem odwrotnie, mokre wargi, a potem.. Obraz był zbyt rzeczywisty, zebrało mi się na wymioty. Nigdy tego nie robiłam, nie chciałam. Przecież to był właściwie obcy facet. Przechodziły mnie ciarki na samą myśl o tym. Nie byłam taką dziewczyną, nie byłam dziwką. Spodziewałam się jakiś romantycznych słów, nie seksu już na samym początku. Ale jeśli to wszystko to wygląda.. Jeśli tylko tak można okazać swoje zainteresowanie.. Czemu się w to wplątałam?
Skinęłam głową, hamując łzy. Miałam nadzieję, że nie dojdzie do takiego przebiegu sytuacji.
- Dobrze - uległam w końcu.
Zadowolona kobieta klasnęła w ręce.
- Dobrze! A teraz opowiem ci, jak to powinno przebiegać.
Przycupnęłam na brzegu łóżka i starałam się nie porzygać. Każdy szczegół był opisany tak realistycznie, że aż poczułam się, jakby mnie zgwałcono. Mogłam porównać to wszystko do ścięcia głowy. Po pewnym czasie przestałam słuchać i zwyczajnie użalałam się w myślach nad swoim losem. W co ja się wpakowałam? No jak głupim trzeba być, by wdepnąć w takie gówno? Odpowiedź: trzeba być mną.
*Andy*
Jak na razie była zaskoczona. Ale na pewno miło zaskoczona. Na mojej twarzy wykwitł podstępny uśmiech. Byłem tak dobrym aktorem, że nie zauważyła, że ją oszukuję. Może i podłe, ale o to chodzi!
Nagle zeszła na dół po schodach. Zacząłem jej usługiwać i ogólnie zachowywać się przyjaźnie. Nadal się nie ośmieliła, ale wiedziałem, że ulega mojemu urokowi. Była moja, nie musiałem robić nic więcej. Teraz pozostało tylko ją zaprosić.
Nastał ranek następnego dnia. Wszystko przebiegało tak jak zwykle: kłóciłem się z Jinxx' em i Jake' iem, obrażałem Christian' a i ignorowałem Juliet. Ale poza tym byłem naprawdę miły, naprawdę. Przynajmniej nie wywalałem już swoich stóp na stół.. W moim przypadku to już nadmierna litość, że lista nie została wypełniona w ciągu jednego dnia.
Wydawało mi się, że Sally nadal jest nieco oszołomiona. Należało chyba to wykorzystać. Po śniadaniu udałem się do jej sypialni, czyli w sumie sypialni Juliet. Chyba zastałem ją w kłopotliwej sytuacji, bo była w samej bieliźnie. Ale ja stałem jak idiota i tylko się gapiłem. ,,Te same wymiary, co 6 lat temu. Taka delikatna.."
- Wyjdź!- wybąkała w końcu dziewczyna, a ja się otrząsnąłem. Nie zareagowałem.- Błagam, wyjdź!
Ale ja tylko uśmiechnąłem się pod nosem i zbliżyłem się do niej. Wiedziałem jak to działało na laski, byłem w końcu taki seksowny. O zgrozo..
- Gdybyś chciała bym wyszedł, nie byłabyś taka śliczna..- Cholera, zamieniałem się w głupiego babiarza jak Ashley. Ale to przecież nie było na poważnie.. Chyba. Już sam się w tym pogubiłem.
Tymczasem ,,ślicznotce" opadła szczęka.
- Nie zachowuj się jak dżentelmen, bo nim nie jesteś.. Gdybyś był, to byś wyszedł już dawno temu!- rzuciła zdenerwowana. Przynajmniej zaczęła coś mówić, bo czasami się zastanawiałem, czy opanowała tę jakże trudną umiejętność.
- Owszem, nie jestem dżentelmenem. Ale przy tobie nie mogę się powstrzymać! Pozwól, że ci pomogę!- Kurwa, teraz to już naprawdę jest straszne.. Skończyłem w damskiej sypialni, zapinając praktycznie obcej dziewczynie stanik. Albo i dziewczynce, nastolatce.. Choć zostanie pedofilem mogłoby być niezłym pomysłem na listę..
- Czego ode mnie chcesz?! Czemu do cholery jesteś taki miły?!- wyrwała się czarnowłosa z moich rąk.
A ja wypowiedziałem najgłupsze słowa w całym moim życiu:
- Działasz tak na każdego faceta? Bo jesteś niezwykle kusząca, kochana..
Zastanawiałem się, czy Rogers nie dostanie zaraz zawału. To było wręcz pewne, że nikt jej tego nie powiedział. Pobladła, wyraźnie nad czymś myślała. Trwało to dość długo, ale w końcu jakby się rozluźniła. Wyglądała, jakby właśnie wyrwała się z transu. Uśmiechnęła się.. seksownie na jej sposób i zaczęła mówić innym tonem, który w jej ustach brzmiał kurewsko nienaturalnie:
- Czyli cię uwiodłam, kochany? To nic nadzwyczajnego jak dla mnie. Choć ty też jesteś interesujący..
Zamrugałem.
Teraz to ja czułem się jak ona przed chwilą. Nie mogłem za chuja pojąć, w co my się właściwie bawimy. Zachowywaliśmy się jak marni aktorzy w taniej produkcji.
A może w tym kryło się coś więcej? Czy ona miała wobec mnie jakiś plan?
*Sally*
Kurwa.
Ten plan był już tak głupi i schrzaniony, że chyba nawet sam Andy się połapał, o co w tym chodzi.. A może jednak nie? Może rzeczywiście go oczarowałam (cholera wie czym)? Bo jeśli już wie, że to nie jest naturalne, to jedynie wyjdę na jeszcze głupszą niż jestem.. Choć wolałabym to po prostu skończyć.
- Świetnie, widzę, że się rozumiemy..- powiedział już mniej uwodzicielsko, też był zdezorientowany.- Może wyskoczymy gdzieś razem?
Wzięłam głęboki oddech. On wpadł na to samo? No dobra, ułatwiał mi zadanie, ale już miałam tego dość. To się zamieniało w jakieś dwuosobowe starcie. Obaj chcieliśmy wyciągnąć z siebie jakieś informacje. Ja podejrzewałam jego, on mnie. A międzyczasie tyle namieszaliśmy, że sami już nie wiedzieliśmy, o co nam chodzi.
- Zapraszasz mnie na randkę? Oczywiście, pójdę z przyjemnością.. Mój ty.. kocie!- wydukałam, nadal udając.
- Dobra, to jutro w Panther Bow o 21:00, okej?- spytał, jakby chciał już po prostu to skończyć.
- Jasne, słodziaku - pożegnałam go, aż w końcu drzwi się za nim zamknęły.
Usiadłam na łóżku i ukryłam twarz w dłoniach. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę.
,,W jakie gówno ty się znowu wpakowałaś?"
***
God, ten rozdział mi się cholernie nie podoba, ta atmosfera randek itd.. D: No ale przynajmniej udawane, więc nie jest aż tak źle.. Właściwie w ,,Mrocznej Bohaterce" był rozdział, gdzie Violet kradła Kasparowi prezerwatywy i chowała je do butelek, więc to nie jest aż takie złe.. W następnym rozdziale będzie może nieco lepiej.. Przynajmniej pod koniec? No dobra, muszę jakoś rozkręcić fabułę, bo myślami jestem już przy końcówce, a jak myślę o części środkowej, mam w głowie pustkę. Może za dwa rozdziały będzie bardziej tak, jak chcę? Sama się w tym gubię..Nwm, co mogę napisać, więc taka nuta na dziś:
Blacklisted Me- Save Me From Myself
Alicjowe gify zawsze spoko ;p
NO DOBRA.
OdpowiedzUsuńEJ KURDE.
EJ, MAŁO SIĘ PRZEZ CIEBIE NIE UDUSIŁAM.
ZE ŚMIECHU.
MIŁY ANDY - MÓJ PARSK.
TA JEGO LISTA XDDDD - SZCZANIE NA KWIATKI.
ALE PO CO SIĘ NIE MYĆ?
JA TAM WOLĘ BYĆ CZYSTA.
NO I JESZCZE.
ZROBISZ TO TO? TO WIESZ CO? TO?
SALLY I JULIET W TYM SKLEPIE, NIE NOOO XDD
MYŚLAŁAM, ŻE NAJEBIĘ SIMMS I JUŻ MYŚLAŁAM NAD WRZAŚNIĘCIEM DO SALLY, ŻEBY JEJ NIE SŁUCHAŁA.
NO I JESZCZE SCENA Z PRZYLANIEM *ZA DUŻO WIEDŹMINA* MYŚLAŁAM, ŻE WEŹMIE JULES MIĘDZY KOLANA, ZDEJMIE JEJ GACIE I DA JEJ PO DUPIE XDDD
TO BY BYŁO DOBRE.
DOBRA, KOŃCZEM I BIORĘ SIĘ ZA OPKO U SIEBIE XDDD
GWAŁCĘ, KOCHAM I CZEKAM <333
Bądź Andy'm
OdpowiedzUsuńZbuntuj się i szczaj na kwiatki Jinxx'a
Nie no, wyję XDDDDDD
Wyobraziłam sobie takiego imoł Andy'ego z uśmiechem na twarzy, próbującego poderwać Sally i zobaczyłam w myślach to: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/33/d3/eb/33d3eb38e97e6f021099d403e6530d9a.jpg
XD
A Ash jako "król świata spermy i erekcji" mnie rozwalił XD
Już sobie wyobrażam randkę Andsa i Sally, boże XD zakładam się o patelnię szpinaku, że Ands nie zarucha XD do będzie jak THE MOST AWKWARD DATE IN THE WORLD XDDDDD
Nie mogę się doczekać xd on chce z niej wydobyć jak najwięcej mroku, a ta przychodzi w miniówce z cekinami i chce się pieprzyć xD zawsze spoko!
Teoria spiskowa: a jeżeli Sally to tak na prawdę Lynn tylko tam w tym psychiatryku zrobili jej lobotomię? :o
To ja czekam na następny, życzę weny, ściskam i gwałcę!
Koooooooooocham Cię słodziaku <333
PS. Czekam na komentarz u mnie (͡° ͜ʖ ͡°)
O kurwa XDD
OdpowiedzUsuńTak masz rację Andy, szczanie na kwiatki Jinxxa to genialny, naprawdę genialny plan
Tak samo jak zostanie pedofilemXDD
On mnie rozbraja.
Ashley poradnia od ruchania i randekXD
Ej no serio, genialn widok...Ale.pliis nie sukienka w cekiny tylko nie to ;_; zła JuJu
Ale Sally mnie strasznie intryguje, tak samo jak Andy
Ciekawe co ich łączy